„Kolorowy kitek” to debiut dramatyczny Kamili Łyłki-Kosińskiej i Dominiki Lewickiej-Klucznik. Sam pomysł wziął się z chęci, by spróbować sił w zupełnie innej materii, która z racji zamiłowania do teatru obu poetkom jest szczególnie bliska. Rozmowa dwóch kobiet to próba rozliczenia się z przeszłości, wytłumaczenia się z błędów i poszukiwanie sensu. A dość ograniczona przestrzeń i pewnego rodzaju skazanie bohaterek na siebie sprawiają, że to wyjątkowo trudna dyskusja. A może okaże się, że one wcale ze sobą nie rozmawiają.
Czy fragment pierwszej nieformalnej recenzji aktora, Bartosza Nowickiego, jest zachęcający? Muszą państwo sami zdecydować: „…porobił mi mały bałagan w głowie, dzisiaj przeczytałem jeszcze raz… I jest we mnie dużo brudu. Dużo, dużo brudu, samotności, żalu, strachu. Nawet nie mam chęci walki w sobie po przeczytaniu tego. Jakby w jednym tekście zmieścić wszystkie możliwe patologie. Dla mnie miejsce akcji to rodzaj czyśćca, taki pokój w bieli nawet z pięknym widokiem na wodospad Niagara, w którym można pogadać przy herbacie. W postaciach jest taka nadświadomość i niezrozumiała łatwość wypowiadania się na tematy, stąd u mnie ten czyściec… Bo aż nie chce się wierzyć, sądząc po sposobie wypowiadanych kwestii przez Iwoną i Teresę, że mogły doświadczyć takich krzywd. Bo jeśli to rodzina wykształcona, to co tam musiało być w tych relacjach, że oni w ogóle dalej egzystowali ze sobą.”
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.



